Etykieta: media

Czy wydawanie gazet samorządowych jest zgodne z Konstytucją? Petycja Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka do Rzecznika Praw Obywatelskich

Na stronie internetowej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka pojawiła się wczoraj informacja o wystąpieniu przez tę organizację do Rzecznika Praw Obywatelskich z petycją dotyczącą wydawania „gazet samorządowych”. Na petycję tę warto zwrócić uwagę w kontekście czasopisma „Znad Rudawy” i jego niektórych praktyk. Przykładowo wspomnę, że listopadowy numer czasopisma z 2014 r. (okres wyborów samorządowych) miał okładkę z tytułem: Kandydaci na wójta „za pięć dwunasta” – czy wiedzą co to znaczy zarządzać gminą? (więcej tego typu przykładów: przedwyborczy numer).

Oto treść komunikatu ze strony Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

HFPC wystąpiła do Rzecznika Praw Obywatelskich z petycją, by zwrócić uwagę na zagrożenie dla wolności słowa na poziomie lokalnym, jakim jest praktyka wydawania gazet przez gminy i powiaty.  W petycji HFPC zwraca się z prośbą do RPO o skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie art. 8 prawa prasowego, który stanowi podstawę prawną wydawania przez jednostki samorządu terytorialnego gazet innych niż biuletyny informacyjne.

W ocenie HFPC praktyka wydawania gazet samorządowych budzi wątpliwości z punktu widzenia zgodności z szeregiem konstytucyjnych wartości, w tym: z gwarancjami wolności słowa, obywatelskim prawem do informacji, prawem prowadzenia działalności gospodarczej, a także konstytucyjną zasadą pomocniczości.

„Władze lokalne wydając gazety samorządowe chcą mieć realny wpływ na to, jak przedstawiona jest lokalna rzeczywistość, jaki jest zakres ewentualnej krytyki, czy wręcz jakie nazwiska przewijają się przez łamy czasopism. Gazety te z założenia nie są w stanie wypełniać podstawowej funkcji prasy – kontroli władzy – bowiem podmiot wydający prasę, który powinien dokonywać kontroli władzy lokalnej, nie może być jednocześnie podmiotem kontrolowanym” – czytamy w petycji.

„W petycji przedstawiliśmy analizę prawną i poddaliśmy w wątpliwość, że działalność samorządów jako wydawcy lokalnej prasy odpowiada standardom konstytucyjnym. Poza tym wskazaliśmy też, że wydawanie takich gazet wywiera negatywne skutki dla funkcjonowania prasy prywatnej, która to jako jedyna na poziomie lokalnym sprawuje funkcję kontrolną w stosunku do lokalnej władzy. Co więcej, gazety samorządowe na zasadach komercyjnych przyjmują także płatne ogłoszenia” – powiedział Adam Ploszka, prawnik HFPC. (podkr. red.).

Pełny tekst petycji dostępny jest: tutaj.

Niezależnie od tego, czym zakończy się ta petycja, już teraz warto zwrócić uwagę na co wydawane są środki z budżetu gminy i jak gmina wpływa na lokalny rynek prasy.

Czy to co robi opozycja w gminie Zabierzów „jest podejrzane” i „cuchnie”?

Redaktor Witold Ślusarski we wrześniu 2014 r. (a więc przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi) tak pisał o opozycji w Radzie Gminy Zabierzów:

Każda opozycja ma prawo do krytyki, ale kiedy – jej zdaniem – wszystko jest złe, to malkontenctwo zaczyna wyglądać lekko podejrzanie, a czasem nawet cuchnie. (…) Słuchając przez cztery lata ostatnie dyskusji na sesjach, jestem zupełnie pewny, że „piekło jest wymysłem ludzkim, że to człowiek wymyślił je przeciw człowiekowi”. Ostatecznie gdzieś trzeba wpakować swoich wrogów. Nie możemy ich tolerować wśród nas ” – powtarzają sobie pewnie malkontenci z urody. Czy i z przekonania? Wątpię.

Źródło: W. Ślusarski, Jakby na to zareagował Piłsudski?, Znad Rudawy, wrzesień 2014, nr 8, s. 4.

Jak wiadomo czasopismo Znad Rudawy jest wydawane przez Samorządowe Centrum Kultury i Promocji Gminy Zabierzów, które utrzymuje się m.in. z tego co dostanie z gminy. Na temat wykorzystywania mediów lokalnych do celów politycznych pisałem już w innym miejscu.

Uważam, że – bez względu na preferencje polityczne – takie przedstawianie opozycji w czasopiśmie utrzymywanym m.in. ze środków przekazywanych przez gminę, zwłaszcza przed wyborami samorządowymi,  jest po protu skandaliczne. Powinno spotkać się też z odpowiednią reakcją zwłaszcza ze strony Przewodniczącej Rady Gminy, o co apeluję.

Niestety takie wypowiedzi bardzo źle wpływają na lokalną demokrację, na poziom i sposób dyskusji. Antagonizują też lokalne społeczeństwo, prowadzą do jego podziału. Czasopismo takie powinno łączyć ludzi w oparciu o pewne wspólne wartości i interesy, a nie w taki sposób przedstawiać członków Rady Gminy.

Czy tak ma wyglądać „postęp cywilizacyjny i kulturalny” za którym stoi redaktor Witold Ślusarski? Czy najwyższy stopień tego postępu zostanie osiągnięty jak wszyscy będziemy się zgadzać z tym co robi wójt Elżbieta Burtan?

Goniec Zabierzowski o „nieaktualnym” miejscu w rankingu

W Gońcu Zabierzowskim z lutego tego roku czytamy na stronie 1, że Gmina Zabierzów za zajęła 4. miejsce w rankingu gmin wiejskich, który jest organizowany przez Związek Powiatów Polskich (za 2015 r.).

Źródłem tej błędnej informacji jest zapewne komunikat Gminy Zabierzów z pierwszej połowy stycznia 2016 r. Wówczas rzeczywiście gmina informowała o czwartym miejscu. Gmina jednak nie zauważyła, że ranking nie został jeszcze zakończony. Ze strony organizatora rankingu otrzymałem wówczas informację:

Ranking na 2015 rok jeszcze nie został zakończony. Do oficjalnego ogłoszenia wyników pozostało nam jeszcze trochę czasu tak że wszystko się jeszcze może zmienić. Informacja na stronie Gminy była mocno przedwczesna i została skorygowana.

Później również z gminy otrzymałem informację o tym „falstarcie”:

nawiązując do maila dotyczącego zajętego miejsca w Rankingu Gmin informuję, że komunikat o pozycji w rankingu został zamieszczony w oparciu o wiedzę ze stron Związku Powiatów Polskich nie wiedząc, że  organizatorzy w dalszym ciągu pracują nad przesłanymi sprawozdaniami z realizacji zadań i tym samym ranking za 2015 r. nie jest ostatecznie podsumowany. Komunikat ze stron internetowych gminy został niezwłocznie usunięty.

 

Wioletta Matejczyk, Sekretarz Gminy

Powyższa informacja zamieszczona w Gońcu Zabierzowskim  wymaga więc sprostowania, tym bardziej, że Goniec Zabierzowski współpracuje z Gminą Zabierzów. W tym roku nie było to 4. a 5. miejsce. Informacja ta dostępna jest: tutaj.

 

„Tymczasem donosy kwitną na potęgę”, czyli co gmina dofinasowywuje w okresie przedwyborczym

Jest październik 2014 r. Zbliżają się wybory samorządowe. Na terenie gminy pojawiają się różne pomysły i praktyki odnośnie do tego, jak przyciągnąć wyborców. Jednym ze środowisk, którego niewątpliwie nie można pominąć, są rolnicy.
W tych okolicznościach w czasopiśmie „Znad Rudawy” (nr 9/2014), dofinansowywanym przez gminę, ukazuje się artykuł pt. Bez obrazy… Jako jego autor podany został Jasiek Rolnik. Tenże Jasiek Rolnik w okresie przedwyborczym daje Czytelnikom jasno do zrozumienia, że żadne zmiany w gminie nie są potrzebne, a osoby krytykujące zasługują wręcz na przyłożenie „po dupie” (autor artykułu jednak nie przyłoży, bo ręki mu szkoda).
Tekst rozpoczyna się tak:
Osiem lat temu byłem jeszcze rolnikiem (pamiętacie mnie?) ale ponieważ praca na roli jest ciężkim zajęciem, pole podzieliłem na działki, działki sprzedałem po dobrej cenie i teraz jeżdżę sobie po świecie, rozbijając się po luksusowych kurortach, popijam drinki i oglądam ładne dziewczyny. A jest tego towaru w świecie, że hej… Nie obchodzą mnie jakieś tam swary, polemiki, zarobki, kariery, a już najmniej jakakolwiek władza. Nie mieszam się do polityki, nawet nie wiem kto gdzie i na jakie stanowisko kandyduje w nadchodzących wyborach. I nie zamierzam aktywnie się w nie włączać. Po żadnej ze stron.
Mamy więc deklarację Jaśka Rolnika co do jego sukcesu oraz niewłączania się aktywnie w politykę. Dalej czytamy:
Kiedy wracam na chwilę do kraju, do mojej gminy, patrzę tylko jak na moich byłych polach wyrastają wille i garaże, oglądam piękne samochody, bywa – podziwiam piękne dziewczyny w gminie (też ich nie brakuje). Prowadzę fajne życie bogacza. I tylko czasem się dziwię, że ludziom chce się dalej prowadzić życie partyzanta, budować barykady. A wzięlibyście się ludzie za prawdziwą robotę z korzyścią dla waszej małej ojczyzny i przestali doszukiwać się we wszystkim wszystkiego co wam nie pasuje. Pozwólcie działać tym, co chcą, co umieją, co robią, żeby ludziom żyło się lepiej.
 I w ostatniej części:
Tymczasem donosy kwitną na potęgę, cieszy was radość z tego, że dokładacie innym, najczęściej na odlew. Kiedyś w moim zawodzie co najwyżej kłóciliśmy się o miedzę. Bywało, że trzeba było komuś przyłożyć kłonicą w żebra lub po dupie. Może i bolało ale był spokój. Szkoda, że nawet kłonicę sprzedałem i przyłożyć nie mam już czym, bo ręki mi szkoda. Pozostaje mi więc tylko patrzeć i kibicować lepszym, a nie wiecznie niezadowolonym lady i gentelmen. (Widzicie co daje bytność w szerokim świecie; nauczyłem się nawet angielskiego).  (…)

Ten na pierwszy rzut oka zupełnie niewinny tekst przy uważnej lekturze może być oceniony jako celowa publikacja w okresie przedwyborczym. Może być odebrany jako chęć wpłynięcia na osoby identyfikujące się z określonym środowiskiem, na głosowanie za „status quo”. W gminie przecież jest świetnie, a wszelka krytyka pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu – po co więc jakieś zmiany?

W tym kontekście w tekście tym warto zwrócić uwagę na dwie kwestie:

Po pierwsze, doskonale ujęte elementy, które z pozoru neutralne mają wpływać na zachowanie innych osób:

a) sukces rolnika – zgodnie z ogólną regułą bardziej chcemy się identyfikować z osobami, które odniosły sukces; na taki sukces niewątpliwie może wskazywać sposób życia autora – nie musi pracować, jeździ po świecie itd.;

b) zewnętrznością oceny  – Jasiek Rolnik patrzy na to co się dzieje w gminie z zewnątrz, w gminie „bywa”;

c) bezinteresowność oceny – Jasiek rolnik sam polityką nie jest zainteresowany;

d) swoboda wypowiedzi – pojawiają się „ładne dziewczyny”, „towar”, przyłożenie „po dupie”; takie wypowiedzi traktujemy jako mnie perswazyjne, a więc mniej jesteśmy ostrożni.

Po drugie, wypada pozazdrościć redaktorowi Witoldowi Ślusarskiemu takich czytelników jak Jasiek Rolnik (nie jest on wyjątkiem, o czym niżej). W żadnym innym czasopiśmie, ani ogólnopolskim, ani lokalnym, nie spotkałem się jeszcze z tak żywo pisanymi i świadczącymi niewątpliwie o dużym talencie literackim tekstami pisanymi przez Czytelników. A red. Witold Ślusarski jako dziennikarz i scenarzysta potrafi to niewątpliwie docenić.

Należy też zwrócić uwagę na pewne sprzeczności. Nasuwa się zasadnicze pytanie – skąd Jasiek Rolnik, który oświadczył wcześniej, że nawet nie wiem kto gdzie i na jakie stanowisko kandyduje w nadchodzących wyborach wie, że „donosy kwitną na potęgę”? Źródła tych informacji niestety nie podaje. Ponadto czymże jeśli nie aktywnym włączeniem się w wybory jest publikacja takiego artykułu o jednoznacznym przesłaniu. I wreszcie można zapytać, jak to się stało, że z jednej strony Jaśkowi Rolnikowi nie chciało się pracować i swoją ziemię sprzedał („ciężkie zajęcie”) a z drugiej strony był na tyle zdeterminowany aby napisać taki artykuł i go wysłać – jako osoba niezainteresowana polityką – do redakcji czasopisma „Znad Rudawy”?

Spodobał się Państwu ten artykuł Jaśka Rolnika? Jeśli tak, to chyba nie tylko Państwu. Już w kolejnym (listopadowym) numerze czasopisma „Znad Rudawy” pojawiła się cała strona z listami czytelników. Ton i przesłanie takie samo. Źródło finansowania gazety takie samo – m.in. dofinansowywane przez gminę, czyli nas – podatników.

Czy również przy okazji kolejnych wyborów samorządowych gmina będzie kolejny raz dofinansowywała takie publikacje? O krytyce takich praktyk szerzej piszę na stronie: media „samorządowe”.

Media o propozycji PSZOK-a w Rudawie

Sprawa propozycji PSZOK-a, i co nie mniej ważne innych proponowanych inwestycji w zakresie gospodarki odpadami w Rudawie przy ul. Dunajewskiego, była przedmiotem m.in. następujących audycji i artykułów (wykaz zawiera tzw. aktywne linki, a więc po kliknięciu na link wyświetla się materiał):

Zachęcam do zapoznania się z tymi materiałami nie tylko mieszkańców Rudawy, ale także pozostałych mieszkańców gminy. Materiały te prezentują stanowiska obydwu „stron”, więc każdy może samodzielnie wyrobić sobie zdanie.

Wkrótce zamieszczę kolejne materiały na ten temat, problemowi temu poświęciłem oddzielną podstronę: propozycja PSZOK-a w Rudawie.

 

„Dziennik Polski” o Jurajskim Raju

W grudniu w Dzienniku Polskim pojawił się krótki artykuł o Jurajskim Raju, a konkretnie o kradzieży tablic informacyjnych (Aleksandrowice. Ukradł tablice z opisem Jurajskiego Raju).

Dziennik poinformował, że policja ujęła złodzieja tablic informacyjnych dotyczących turystycznego projektu Jurajski Raj. Tablice zostały skradzione w Brzoskwini a zakopane a jednej z posesji w Aleksandrowicach. Policjantom udało się odzyskać zakopane tablice. Jak podaje dziennik: Okazało się, że same cztery tablice z tworzywa sztucznego z opisami i rysunkami roślin oraz zwierząt nie stanowiły żadnej wartości dla złodzieja, dlatego je zakopał. Jednak były one ustawione na metalowej konstrukcji, którą przestępca zainteresował się i prawdopodobnie sprzedał. Zabierzowscy urzędnicy wycenili straty na 2000 zł. Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzut, po przesłuchaniu został zwolniony.

Przy okazji – próbowałem znaleźć w internecie więcej informacji na temat Jurajskiego Raju jako produktu turystycznego (opinie turystów, itp.). Poza informacjami zamieszczanymi przez samą gminę oraz przewodnikami turystycznymi jest tego niewiele. Nie udało mi się znaleźć opinii turystów – ani pozytywnych, ani negatywnych. Wydaje się więc, że produkt ten wymaga większej promocji (abstrahując od sensowności tej inwestycji). Nie mogę nie wspomnieć również o wątpliwym pomyśle utworzenia Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów (i innych podobnych inwestycji w zakresie gospodarki odpadami) na terenie szlaku turystycznego, który jest promowany przez gminę w ramach tego projektu, ale o tym napiszę szerzej w kolejnym wpisie.