Autor: gminazabierzowokiemmieszkancow

Nagonka na radnych opozycyjnych – kto następny po radnym Jerzym Kowaliku?

Po serii krytycznych artykułów w „Znad Rudawy” na temat kilku radnych opozycyjnych (do tematu pewnie wrócę) zastanawiałem się kto będzie „następny”.

Okazało się, że kolejnym radnym jest Jerzy Kowalik. I tym razem nie trzeba było czekać do kolejnego numeru gazety redagowanej przez Witolda Ślusarskiego. W tym przypadku postarano się nieco bardziej. Pretekstem do krytyki poczynań radnego jest sprawa remontu szatni na stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zabierzowie. W tej sprawie przygotowana została nawet petycja do władz gminy a później okazał się artykuł w Dzienniku Polskim, gdzie oczywiście wójt Elżbieta Burtan nie omieszkała przypomnieć o opozycji:

Oni działają na szkodę gminy od momentu złożenia projektu tegorocznego budżetu.

Zwłaszcza w kontekście stanu tej szatni zalecałbym wójt Elżbiecie Burtan większą ostrożność, wszak trzeba przypomnieć, że wójt Elżbieta Burtan jest wójtem Zabierzowa od ponad dziesięciu lat, a przecież problem tej szatni nie powstał z dnia na dzień.

W związku z postawą części radnych, którzy sprzeciwili się na ostatniej sesji rady dofinansowaniu przez gminę remontu szatni kwotą 85.000 zł szczególnie dostało się wspomnianemu Jerzemu Kowalikowi. W petycji złożonej przez Artura Gawła – Prezesa Akademii Piłkarskiej Kmita Zabierzów czytamy:

Kowalik 2

Który radny opozycyjny będzie następny? Schemat się powtarza.

Czy nie warto skupić się na merytorycznej dyskusji na temat istotnych problemów naszej gminy, których przecież nie brakuje?

Witold Ślusarski tuż przed wyborami do kandydatki na wójta: „Czy istotnie chce być Pani wójtem gminy (…)? Czy nie bardziej przyjemna jest jazda dobrym samochodem po kraju”

Witold Ślusarski, Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie: poezja i dobroć, Znad Rudawy 2014, s. 15, artykuł skierowany do jednej na kandydatek na wójta Gminy Zabierzów, konkurentki wójt Elżbiety Burtan:

Czy istotnie chce być Pani wójtem gminy, wstawać o piątej rano, bywać na naradach, zebraniach wiejskich, imprezach gminnych, jeździć do rozmaitych instytucji i urzędów i żebrać o jakiej pieniądze, a to na drogi, a to na chodniki, na kanalizację, na pomoc społeczną, na kulturę? Czy nie bardziej przyjemna jest jazda dobrym samochodem po kraju; Ma Pani piękny ogród, czy nie lepiej usiąść w towarzystwie kwiatów i znajomych, porozmawiać o sprawach bardziej przyjemnych niż zarządzanie gminą. Zagrać w brydża lub w skrable?
Czy rolą redaktora naczelnego w gazecie samorządowej jest zajmowanie tak wyraźnego i krytycznego stanowiska wobec jakiegokolwiek kandydata w wyborach samorządowych? Pozostawiam ocenę Czytelnikowi. Dla mnie odpowiedź jest oczywista.

Dyrektor Aleksandra Małek o planie naprawy (sprawa „Znad Rudawy”)

Fragment protokołu 27/17 z posiedzenia Komisji Rewizyjnej z 27 marca 2017 r. Na posiedzeniu tym wywołany został problem gazety „Znad Rudawy”. Poruszono sprawę zwiększenia jej nakładu oraz jej treści. Jak wynika z treści protokołu dyrektor Aleksandra Małek przedstawiła „plan naprawy tej sytuacji”.  Wskazała ona także, że temat ten powinien być omówiony w szerszym gronie radnych w obecności redaktora naczelnego. Ze swojej strony proponowałbym nawet zaproszenie na to spotkanie również wójt Elżbietę Burtan oraz mieszkańców gminy, którzy również powinni mieć możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się w tej kwestii.

Kowalik

 

 

 

 

 

Ohydne pomówienia, plotki i zwykłe chamstwo, czyli czego nie czyta Witold Ślusarski

W ostatnim numerze „Znad Rudawy” opublikowana została krytyczna wypowiedź redaktora Witolda Ślusarskiego na temat „hejtów”. Redaktor Ślusarski tak pisze:

Ilość hejtów krążących wokół jest po prostu porażająca. Według ich autorów – mają one udowodnić troskę o przyszłość gminy. W rezultacie są ohydnymi pomówieniami, plotkami i zwykłym chamstwem. Trudno czasem wymienić ich autorów z imienia i nazwiska, bo ukrywają się bezimienni, za to jedno wymiarowo mądrzy prognozami dnia przyszłego. Nie byłoby w tym nic niezdrowego, gdyby nie było to plugawe, obrzydliwe, nienawistne.

Nie podejmując w tym miejscu szerszej oceny tej wypowiedzi, zastanawiam się na jakiej podstawie Witold Ślusarski ma tak dobrą znajomość „hejtów” skoro tak oświadcza kilka stron dalej w tym samym numerze „Znad Rudawy”:

Osobiście nie czytam hejtów ani komentarzy

O PSZOK-u na marcowej sesji Rady Gminy Zabierzów

Na marcowej sesji Rady Gminy Zabierzów poruszona została sprawa Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK-u).

Radna Dorota Kęsek zapytała, co zostało zrobione w sprawie utworzenia PSZOK, a jeśli nic to dlaczego. Nadmieniła, że posiada informację, że punkt w Rudawie był jedyną możliwą lokalizacją, ale tam protestują mieszkańcy. Plan zagospodarowania przestrzennego nie przewidywał innej lokalizacji dla PSZOKu, szczególnie na działkach mienia komunalnego, więc Pani Radna zapytała, czy jest coś wiadomo w tym temacie. Zapytała również, dlaczego nie są podejmowane żadne kroki w tym kierunku, skoro Radni byli przekonywani, że utworzenie PSZOKu jest wymogiem ustawowym. Pani Radna powiedziała, że skoro PSZOK ma być tworzony, to warto byłoby się zabrać za to jak najszybciej, ponieważ WFOŚ daje gminom dofinansowanie (co najmniej 20% kosztów kwalifikowanych) na utworzenie takiego punktu.

Pani Radna Kęsek kierując swoją wypowiedź do Kierownik Anny Trojan powiedziała, że nie jest tak, że pracownicy w gorszy sposób doręczają nakazy czy decyzje niż poczta. Dodała, że jeśli chodzi o przepisy ordynacji podatkowej, to ustalają one dokładnie identyczne tryby doręczeń i awizowania przesyłek, bez względu na to kto je doręcza. Pani Radna powiedziała, że pracownicy są ci sami od lat, i wykonywali oni swoją pracę perfekcyjnie. Ponadto nigdy nie miała skarg na pracowników Referatu Podatków, w kontekście roznoszenia decyzji do domów. Pani Radna wskazała, że problem był wtedy, gdy nakazy roznosili gońcy. Podsumowała, że jeśli Rada chce aby było taniej, to właśnie ona podejmuje w tej kwestii decyzje np. w budżecie ustalając środki na administrację. Dodała, że w całym Krakowie to pracownicy roznoszą decyzję i każdy szuka oszczędności.

Zastępca Wójta powiedział, że jeśli chodzi o PSZOK to Gmina nie czyni żadnych kroków w celu zmiany planu zagospodarowania przestrzennego do wyznaczenia nowego punktu lokalizacji, ponieważ analiza była już kiedyś wykonana i wiązałaby się ze zmianą nie tylko planu, ale i studium. Inny punkt nie został znaleziony. Jeśli chodzi o zabezpieczenie punktu dla mieszkańców, to na razie funkcjonuje system zbierania odpadów wielkogabarytowych, ale Pan Zastępca prowadził rozmowy z Burmistrzem Krzeszowic, gdzie punkt będzie budowany i w przypadku nie znalezienia nowej lokalizacji w Gminie Zabierzów, zostaniemy przyłączeni do punktu w Krzeszowicach.

Przypomnę, że mimo wielokrotnych zapewnień ze strony wójt Elżbiety Burtan na stronie internetowej Urzędu Gminy Zabierzów w dalszym ciągu mamy informację o planach gminy odnośnie do utworzenia PSZOK-u w Rudawie przy ul. Dunajewskiego. Apeluję do władz gminy o zmianę tej informacji wobec kategorycznych deklaracji ze strony władz gminy. Jeśli deklaracje te traktować poważnie, to informacja na stronie internetowej wprowadza w błąd i budzi niepotrzebny niepokój.

Zapłacimy około 500.000 zł za wadliwą uchwałę Rady Gminy Zabierzów

Wszystko wskazuje na to, że nasza gmina będzie musiała zapłacić odszkodowanie w wysokości około 500.000 zł w związku z wadliwą uchwałą Rady Gminy Zabierzów z 2001 r. Jak wskazał radny Andrzej Krawczyk w momencie kiedy powstało Gimnazjum, na wniosek Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych została sporządzona uchwała, dotycząca zakazu sprzedaży alkoholu na ul. Kolejowej, ul. Wapiennej, ul. Cmentarnej i ul. Sportowej. Później została ona skutecznie zakwestionowana, co stało się podstawą do wystąpienia na drogę sądową o odszkodowanie.

Poniżej przedstawiam fragment protokołu z sesji Rady Gminy w dniu 24 lutego 2017 r.protokołu z sesji Rady Gminy w dniu 24 lutego 2017 r. na której ta kwestia została poruszona (podkreślenia red.):

Pani Wójt poprosiła Radcę Prawnego o zreferowanie kolejnej informacji.

Radca Prawny Piotr Madej poinformował, że zapadło orzeczenie w sprawie postępowania dotyczącego odszkodowania z tytułu uchwały antyalkoholowej z 20 lipca 2001 roku.  Wyrok Sądu I Instancji został utrzymany, obie apelacje oddalono. W 88% Gmina wygrała sprawę, w 12%  postępowanie zostało przegrane. Z punktu widzenia wartości przedmiotu sporu,

|a pozew był na 3 mln., Gmina Zabierzów będzie zobowiązana do zapłaty 383 131,63 zł. Radca Prawny wskazał, że po analizie motywów ustnego uzasadnienia orzeczenia, nie znajduje podstaw do zastosowania nadzwyczajnego środka zaskarżenia w postaci skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Sąd Apelacyjny nie podzielił dwóch z trzech zarzutów. Podzielił zarzut dotyczący zmniejszenia maksymalnego kwoty odszkodowania do tej która została zasądzona. Nie podzielił zarzutu dotyczącego przedawnienia roszczenia, jak i zarzutu dotyczącego wydania aktu normatywnego niezgodnego z prawem i szkody z tego tytułu wyrządzonej. Dodał, że wyrok jest prawomocny i w związku z odsetkami, które cały czas się naliczają, należałoby w miarę szybko spłacić to zobowiązanie.

Radny Jacek Kozera stwierdził, że taka uchwała stanowi akt prawa miejscowego, czyli musi być ona ogłoszona w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego i musi ją sprawdzić Wojewoda w rozstrzygnięciu nadzorczym. Zapytał, jakie było rozstrzygnięcie Wojewody w stosunku do uchwały w 2001 r.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że nie było żadnego rozstrzygnięcia nadzorczego. W 2010 r. została rozpoczęta procedura postępowania sądowo-administracyjnego na mocy której, sprawa skończyła się w 2012 roku przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, który utrzymał wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Stwierdzono nieważność w zakresie uchwały z 2001 roku, jeśli chodzi o zakaz sprzedaży alkoholu min. na ul. Kolejowej. Stanowiło to podstawę zaskarżenia do Sądu Cywilnego z żądaniem odszkodowania z tytułu bezprawia legislacyjnego. Na mocy tego orzeczenia Sąd Cywilny nie badając już faktu bezprawności badał tylko wymiar i wysokość szkody.

Radny Jacek Kozera zapytał czy służby prawnicze Wojewody nie sprawdzały tej uchwały. Dodał, że skoro zostało to ogłoszone w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego, to musiało to być sprawdzone pod względem prawnym.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że skoro akt prawa miejscowego znalazł się w Dzienniku Urzędowym oznacza, że powinien zostać sprawdzony pod względem legalności. Wytłumaczył, że Wojewoda stwierdził legalność, ale została ona podważona na drodze postępowania sądowo-administracyjnego, co często się zdarza np. w przypadku miejscowych planów zagospodarowania.

Radny Jacek Kozera zapytał, czy Wojewoda w jakiś sposób odpowiada za taką sytuację, czy tylko Gmina. Zapytał również, czy w tym kierunku było prowadzone jakiekolwiek postępowanie.

Radca Prawny Piotr Madej  odpowiedział, że w kwestii odpowiedzialności odszkodowawczej za akt normatywny to odpowiada organ, który go wydał. Wyjaśnił, że przypozwanie Wojewody za to, że sprawdził i uznał, że uchwała jest zgodna
z prawem, a okazało się inaczej, w drodze postępowania przed Sądem Cywilnym nie ma to większego znaczenia. Podmiotem, który ponosi odpowiedzialność jest Gmina Zabierzów, gdzie w strukturze organem jest również Rada Gminy. Jeśli chodzi o dochodzenie odpowiedzialności w stosunku do Wojewody, byłby to osobny proces, ale nie widzi szans na wygranie takiego procesu.

Radny Jacek Kozera powiedział, że z tego co rozumie, Gmina mogłaby pozwać Wojewodę, za to że uznał legalność uchwały.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że zawsze można byłoby wymyślić konstrukcję pozwu, ale czy wykaże się związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy szkodą, a działaniem Skarbu Państwa, w tym przypadku Wojewody. Dodał, że prawdopodobnie byłaby to pierwsza sprawa w Polsce, gdzie Gmina pozywa Skarb Państwa za to, że Wojewoda błędnie uznał legalność uchwały.

Radny Jacek Kozera zasugerował, że może warto byłoby pozwać Wojewodę na drogę sądową mimo, że wniosek mógłby być oddalony. Pan Radny powiedział, że warto byłoby to zrobić chociażby z tego względu, że jest to pierwsza taka sprawa w Polsce, która od razu została przegrana. Dodał, że może warto byłoby pociągnąć tą sprawę dalej i złożyć kasację. Radny Jacek Kozera powiedział, że należałoby pozwać Wojewodę, żeby odzyskać od niego chociaż część pieniędzy, ponieważ zgodził się na takie prawo. Tym bardziej, że to prawo funkcjonowało przez 9 lat i dopiero w 2010 r. zostało zaskarżone. Dodał, że takie działanie mogłoby spowodować pewnego rodzaju ruch w Polsce i zastanawia się po co są służby Wojewody wydające rozstrzygnięcia nadzorcze, skoro według Sądu to prawo jest złe. Podsumował, że Wójt powinien pozwać Wojewodę i domagać się części odszkodowania. Zapytał Radcę Prawnego czy ta sprawa jest sprawą precedensową i w Polsce jeszcze takiej nie było.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że po analizie orzecznictwa jeśli chodzi o uchwałę antyalkoholową, nie znalazł podobnego orzeczenia i można tą sprawę nazwać jako sprawę prekursorską w Polsce. Biorąc pod uwagę inne formy bezprawia legislacyjnego, to w orzecznictwie są już podobne przykłady.

Radca Prawny powiedział, że jest logika w tym co mówi Radny Kozera, ale problem polega na tym, że nie wiadomo czy uda się wykazać związek przyczynowo – skutkowy. Z każdym pozwem trzeba się liczyć (w zależności od kwoty) z wpisem odpowiednio 5% do Sądu i w przypadku przegrania zwrotem kosztów postępowania.

Jeśli chodzi o skierowanie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego Radca Prawny wytłumaczył, że został złożony wniosek o uzasadnienie przedmiotowego wyroku, ale trzeba liczyć się z tym, że chcąc składać skargę kasacyjną, to z każdym dniem koszty będą wzrastać, nawet o 100 tys. złotych.

Radca Prawny wytłumaczył, że są dwa orzeczenia Sądu Najwyższego z których wynika, że do bezprawia legislacyjnego wynikającego z aktu prawa lokalnego stosuje się art. 160 Kpa. na podstawie art. 5 Ustawy zmieniającej Kodeks Cywilny. Wytłumaczył, że to Gmina wskazała prawidłowy porządek prawny jaki powinien być zastosowany w niniejszej sprawie i w odpowiedzi Sąd to potwierdził. Problem jest w tym, że ma tutaj zastosowanie art. 160, który wyklucza jako przepis szczególny ogólne reguły przedawnienia z Kodeksu Cywilnego, czyli 10-letni termin przedawnienia od momentu wejścia w życie tego aktu.

Radca Prawny powiedział, że posiada tylko dwa zarzuty i jest sceptycznie nastawiony do kierowania skargi kasacyjnej, bo może ona zostać nie uwzględniona. Dodał, że można jeszcze 2 miesiące poczekać na uzasadnienie orzeczenia, ale posiadane przez niego 2 zarzuty nie znajdują zastosowania wobec art. 162. Dwa orzeczenia są z Sądu Najwyższego, że art. 160 Kpa. ma zastosowanie do spraw bezprawia legislacyjnego uchwał wydanych przez organ stanowiący Gminy. Jest jeszcze jedno orzeczenie z 2006 r NSA w podobnym zakresie. Radca Prawny wytłumaczył, że w skardze kasacyjnej musiałby podważać linię orzecznictwa. Nie jest powiedziane, że to się nie uda, ale osobiście widzi nikłe szanse.

Zastępca Wójta Bartłomiej Stawarz powiedział, że jeśli chodzi o próbę zaskarżania Wojewody to uważa, iż nie ma to sensu. Wytłumaczył, że Wojewoda nie zatwierdza uchwał Rady Gminy, co najwyżej sprawdza je i publikuje w Dzienniku Urzędowym. Nie ma przepisu prawa, który mówiłby o tym, że skoro uchwała jest opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa to została sprawdzona przez Wojewodę. Pan Zastępca Wójta podkreślił, że ma duże doświadczenie w zakresie współpracy z Wojewodą przy aktach prawa miejscowego Gmin i Wojewoda sprawdza uchwały wybiórczo, ponieważ nie jest w stanie sprawdzić wszystkich. Dodał, że doskonałym argumentem dla Wojewody byłoby to, że nie zdążył sprawdzić uchwały w terminie 30 dni, ale musiał ją opublikować, ponieważ te dwa przepisy dotyczące publikacji i sprawdzenia są rozłączne. Pan Zastępca Wójta wytłumaczył, że w 2001 publikacja jeszcze tak nie przebiegała, ale od ok. 2010 roku np. wszystkie uchwały dotyczące planów zagospodarowania przestrzennego są publikowane z gwiazdką co znaczy, że publikacja uchwały nie świadczy o jej sprawdzeniu i nie wyklucza innych działań organów nadzoru. Podsumował, że to Rada Gminy jest organem stanowiącym i prawotwórczym, i to na nią spadają ewentualne konsekwencje. Na koniec Pan Zastępca Wójta dodał, że oprócz kwoty odszkodowania wskazana przez Radcę Prawnego, są jeszcze odsetki, co daje łączną kwotę ok. 500 tys. złotych.

Wiceprzewodniczący Andrzej Krawczyk  zasugerował, że niektóre osoby obecne na sali mogą nie wiedzieć czego dotyczy rozmowa dlatego wytłumaczył, że w momencie kiedy powstało Gimnazjum, na wniosek Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych została sporządzona uchwała, dotycząca zakazu sprzedaży alkoholu na ul. Kolejowej, ul. Wapiennej, ul. Cmentarnej i ul. Sportowej. Firma budująca budynki, miała w projekcie wejście od ul. Leśnej, na dzień dzisiejszy wejście do tej firmy jest od strony ul. Cmentarnej. Pan Wiceprzewodniczący powiedział, że kasacja będzie trwała ok. 2 lat i koszt odsetek przekroczy 300 tys.

Jeśli chodzi o zaskarżenie Wojewody, to Pan Wiceprzewodniczący stwierdził, że jeśli Rada będzie chciała to można to zrobić. Zawnioskował, żeby Rada się przegłosowała, czy lepiej płacić odszkodowanie, czy się odwołać.

(…)

Radny Jacek Kozera  wracając do poprzednio omawianego tematu powiedział, że nie upiera się przy tym, żeby składać skargę kasacyjną. Jego przemyślenia, które przedstawił są subiektywne. Powiedział, że chodziło mu o to, żeby wejść w spór sądowy z Wojewodą, nawet jeśli nie o całą kwotę odszkodowania, to chociaż o część. Pan Radny wytłumaczył, że gdy był Radnym w V kadencji to pamięta, że przychodziły rozstrzygnięcia nadzorcze Wojewody, w których nie zgadzał się na podjęcie uchwały. Dlatego też Pan Radny uważa, że Wojewoda jednak czyta te uchwały, może nie analizuje dogłębnie, ale w jakiś sposób są one sprawdzane.

Radny Jan Surówka poparł Wiceprzewodniczącego Andrzeja Krawczyka twierdząc, że Rada ostatecznie powinna podjąć decyzję w tym temacie w dniu dzisiejszym.

Radny Edmund Dąbrowa  powiedział, że chciałby poznać dwa zarzuty do orzeczenia jakie posiada Pan Radca Prawny oraz chciałby wiedzieć, co zdaniem Sądu jest niezgodne z prawem. Tym bardziej, że przez 10 lat było to zgodne z prawem, a po 16, czy 17 latach okazało się, że już nie jest zgodne.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że to nie Sąd Apelacyjny ani Okręgowy w Krakowie, tylko Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok stwierdzający nieważność. Sąd w Krakowie w ogóle nie zajmował się kwestią zgodności. Naczelny Sąd Administracyjny powiedział, że wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu na wskazanych wcześniej ulicach, było niezgodne z przepisami Konstytucji min. z przepisem mówiącym, że każdemu przysługuje swoboda działalności gospodarczej. W tym stanie faktycznym, wprowadzenie na tych ulicach zakazu sprzedaży alkoholu nie spełniało testu proporcjonalności, a tym samym było nadużyciem władzy pod tym kątem. Zarówno Sąd Okręgowy w Krakowie, jak i Sąd Apelacyjny zajmowali się tylko kwestią czy ten akt wywołał kwestię szkody w majątku danego przedsiębiorcy.

Radca Prawny powtórzy, że zarzut przedawnienia nie wchodził w rachubę z uwagi na zastosowanie art. 160 Kpa. który mówił, że można dochodzić odpowiedzialności 3 lata po stwierdzeniu nieważności decyzji. Termin 10 letni przedawnienia nie ma tutaj znaczenia, ponieważ art. 160 Kpa. jest przepisem szczególnym wobec art. 442 ze znaczkiem 1 Kodeksu Cywilnego. Tylko poprzez zastosowanie odpowiedniego porządku prawnego, czyli stosuje się prawo na dzień wyrządzenia szkody, art.160 Kpa. był podstawą odpowiedzialności Gminy.

W drugim zarzucie, było zamierzenie wykazania, że źródłem szkody nie był sam akt normatywny, tylko to, że nie zostało wydane zezwolenie na sprzedaż. Chodziło tu o kwestię wykazania braku związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy szkodą jaką wywołuje akt, a tym co się stało w majątku powoda. W tym przypadku Sąd stwierdził, że patrząc na orzecznictwo jest zachowany związek przyczynowo-skutkowy i źródłem szkody jest akt prawa miejscowego. Sąd wskazał różnicę, w której jeśli pozew złożyłaby osoba, która zamierzałaby rozpocząć sprzedaż, to sytuacja byłaby jasna.

Radny Edmund Dąbrowa wskazał, w jaki sposób zrozumiał wypowiedź Radcy Prawnego. Chodzi o to, że Sąd Apelacyjny i Sąd Okręgowy nie zajmował się tym, że nie można było na tych ulicach sprzedawać alkoholu.

Radca Prawny odpowiedział, że tą kwestię rozstrzygną Naczelny Sąd Administracyjny.

Radny Edmund Dąbrowa zapytał, czy Gmina nie powinna odwołać się od decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że od orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego nie przysługuje żaden środek zaskarżania. Są to ostateczne wyroki z dniem wydania.

Radny Edmund Dąbrowa powiedział, że skoro takie orzeczenie wyrządza szkodę, i jest tego świadomość, to należałoby coś z tym zrobić.

Radca Prawny odpowiedział, że wskazuje tylko jakie argumenty podnosił, aby uzyskać stosowne i najbardziej korzystne rozstrzygnięcie. Dodał, że można próbować stwierdzić niezgodność z prawem orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego i żądać odpowiedzialności odszkodowawczej od Skarbu Państwa, ale trzeba mieć ku temu uzasadnione podstawy. Orzeczenie Naczelnego Sądu jasne i klarowne.

Radny Edmund Dąbrowa powiedział, że w momencie gdy otrzymano orzeczenie, to wtedy należało podjąć jakieś działania. Na przyszłość trzeba informować o takich sprawach wcześniej.

Radca Prawny zapytał co według Radnego Dąbrowy miał zrobić z prawomocnym i ostatecznym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Radny Edmund Dąbrowa zapytał  którego roku pochodzi orzeczenie.

Radca Prawny odpowiedział, że z 2012 roku.

Radny Edmund Dąbrowa powiedział, że przez te 3 lata można już było prowadzić jakieś działania.

Radca Prawny odpowiedział, że w 2012 roku nie można było nic zrobić z orzeczeniem, ponieważ miało ono charakter ostateczny. Wytłumaczył, że oczekiwali na to, co druga strona zrobi z tym orzeczeniem tym bardziej, że Gmina nie była powodem w sprawie, tylko pozwanym.

Radny Edmund Dąbrowa powiedział, że wynika z tego, iż od 2012 roku Gmina wiedziała, że przegra, nie wiedząc jedynie ile będzie musiała zapłacić.

Radny Jerzy Cywicki powiedział, że rzeczywiście informacja jest dla wszystkich niekorzystna, dlatego trzeba się dobrze zastanowić co z tym dalej zrobić. Złożył wniosek o przygotowanie przez Wydział Prawny obszernej, pisemnej informacji o przebiegu postępowań i podniesionych argumentach dla tych wszystkich postępowań. Począwszy od uznania przez Sąd niezgodności uchwały Rady Gminy do chwili rozstrzygnięcia o przyznaniu odszkodowania wraz z uzasadnieniem wyroku. Brak uzasadnienia oznacza, że z pokorą przyjmowane jest rozstrzygnięcie.  Nadmienił, że rzeczywiście są to ewidentne straty biorąc pod uwagę kwotę odszkodowania wraz z odsetkami, ale do momentu zapoznania się z informacją, o którą wnioskuje, nie podejmie się głosowania na temat dalszego rozstrzygnięcia sprawy.

Pani Wójt przekazała, że na obecną chwilę jest tylko wyrok, ale uzasadnienia jeszcze nie ma. Uzasadnienie będzie najwcześniej za 2 miesiące.

Radca Prawny odpowiedział Radnemu Cywickiemu, aby ograniczyć się do uzasadnienia wyroków w tym przypadku, ponieważ one będą stanowiły, które podniesione zarzuty były uwzględnione a które nie, czyli orzeczenie Sądu I Instancji i orzeczenie Sądu Apelacyjnego wraz z uzasadnieniem i orzeczenia WSA i NSA wraz z uzasadnieniem.

Radny Jerzy Cywicki powiedział, że osobiście nie widział tych dokumentów, dlatego też chciałby otrzymać pełną pisemną informację na temat przebiegu wszystkich postępowań w tej sprawie, począwszy od dokumentu, który stwierdza nieważność tej uchwały i kolejne procesy, które zostały w tej sprawie podjęte.

Pani Przewodnicząca zapytała Radcę Prawnego na kiedy taka informacja mogłaby być przygotowana.

Radca Prawny Piotr Madej odpowiedział, że dopiero kiedy będzie uzasadnienie. Dodał, że w tym momencie musiałby wstrzymać wykonanie wyroku, ponieważ wyrok jest prawomocny, ponieważ równie dobrze w poniedziałek może iść do egzekucji. Nadmienił, że rozumie, iż działania miałyby zmierzać w kierunku skargi kasacyjnej.

Radna Dorota Kęsek wytłumaczyła jak zrozumiała wypowiedź skarbnika. Wynika z tego, że postępowania administracyjne są już zakończone i niepodważalne, ale jest możliwość złożenia kasacji od ostatniego wyroku cywilnego.

Radca Prawny wytłumaczył, że skarga kasacyjna może występować od orzeczenia prawomocnego, ale nie ma pewności czy skarga taka zostanie przyjęta.

Radna Dorota Kęsek powiedziała, że rozumie, iż Pani Wójt postanowiła w tej sprawie skonsultować się z Radą, ale nie rozumie dlaczego sprawa procedowana jest w ten sposób. Nadmieniła, że Radca Prawny długo omawiał, swoje argumenty, które mogłyby bronić Gminę w tej sprawie, ale wskazał również, że więcej argumentów już nie posiada, co dla Radnej jest oczywiście zrozumiałe. Panią Radną dziwi to, w jaki sposób Rada ma się w tym temacie wypowiedzieć, skoro nie widziała nawet żadnych dokumentów dotyczących tej sprawy. Jedynie z wyjaśnień Radcy Prawnego można wnioskować, że Gmina nie powinna się odwoływać, ponieważ nie ma już argumentów. Pani Radna oczekiwałaby, że skoro zadaje się takie pytanie Radzie, to jest już wypracowane ewentualne inne rozwiązania. Chodzi o to, że jeśli Radca Prawny nie ma już więcej argumentów, to np. istnieje możliwość zatrudnienia innej kancelarii, która świeżym okiem spojrzy na tą sprawę i być może znajdzie argumenty. W takiej sytuacji zrozumiałe jest, że przedstawiona możliwość może być szansą na wygranie sprawy. Pani Radna odwołała się do Ustawy, która mówi, że projekty uchwał Rady Gminy przygotowuje Wójt. Dlatego trzeba było przygotować projekt takiego rozstrzygnięcia, wcześniej przygotowując alternatywną ścieżkę. Na obecną chwilę skoro Radca Prawny informuje, że nie ma już argumentów, to na pewno nikt nie zdecyduje, żeby jednak walczyć o tą sprawę dalej. Każdy ma przecież świadomość, że są to straty dla Gminy w postaci odsetek, a nawet te 2 kolejne miesiące wygenerują kolejne niepotrzebne odsetki. Pani Radna podsumowała, aby na przyszłość w takich sytuacjach przygotowywać projekty uchwały Rady Gminy, w razie potrzeby wnieść go autopoprawką do porządku obrad i przedstawić jakąkolwiek alternatywę.

Radca Prawny odpowiedział, że nie jest to tak, że prawnik zobowiąże się do wygrania sprawy. Powiedział, że osobiście ma argumenty ale są one bezzasadne. Może również przygotować skargę kasacyjną. Wytłumaczył, że w tej sytuacji nie da się wymyślić nic więcej, ponieważ stan faktyczny jest bezsporny między stronami, ponieważ uchwała powodowała szkodę. Jest to tylko kwestia sporu co do prawa. Dodał, że nie pytał Rady o stanowisko, tylko informował jak wygląda obecnie stan faktyczny sprawy. Radca Prawny powiedział, że konstrukcja skargi kasacyjnej wyklucza tworzenie czegoś, co nie było dopuszczalne w Sądzie
I i II Instancji.

Wiceprzewodniczący Andrzej Krawczyk powiedział, że Gmina przegrała na etapie, kiedy skarga była w Sądzie Administracyjnym. Dodał, że sugerowane pomysły, będą generowały koszty. Oddanie skargi kasacyjnej to będą kolejne 3 lata oczekiwania, a odsetki dalej będą rosły.

Radny Jacek Kozera zapytał Radcę Prawnego, że skoro Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że nie powinno być takiej uchwały, która zakazuje sprzedaży alkoholu na wymienionych ulicach i z tego tytułu została wyrządzona szkoda, to jaką uchwałę może podjąć Rada Gminy, aby zakazać sprzedaży alkoholu w tych miejscach.

Radca Prawny odpowiedział, że Rada Gminy jest upoważniona do tego, aby tworzyć akty prawa miejscowego ograniczające. W takim przypadku trzeba mieć pewność, że nie narusza się prawa obywatela, tak jak w tym przypadku-przedsiębiorcy. Dodał, że można byłoby zastanowić się nad konstrukcją wprowadzenia odległości, a nie wprowadzać zakaz dla całej ulicy.

Radna Dorota Kęsek  powiedziała, że Pani Wójt przedstawiła informację, po czym Wiceprzewodniczący Andrzej Krawczyk zgłosił wniosek, aby Rada przegłosowała swoje stanowisko, a przecież stanowisko Rady zapada w formie uchwały, której projekty przygotowuje Wójt. Dodała, że Pan Radca Prawny nie protestuje w Informacjach bieżących Wójta, że Wiceprzewodniczący Andrzej Krawczyk zgłasza wniosek o głosowanie, po czym informuje, że tylko wskazuje informacje, a nie pyta Radę o stanowisko. Dodała, że jeśli miałaby głosować nad stanowiskiem Rady, tym bardziej jeśli miałaby głosować za tym, aby sprawa dalej się toczyła co będzie generowało kolejne koszty, to musi mieć szersze informacje na ten temat, niż te, które przedstawił Radca Prawny.

Pani Radna przytoczyła słowa Radcy Prawny, który powiedział, że ma argumenty, ale bezzasadne. Zapytała, czy w takim razie walczyłby takimi argumentami, ze świadomością, że sprawę przegra. Złożyła wniosek formalny o zamknięcie dyskusji.

Wiceprzewodniczący Henryk Krawczyk wyjaśnił, w jaki sposób zrozumiał omawianą sytuację i poprosił o potwierdzenie. Sąd stwierdził, że ówczesna Rada stworzyła prawo miejscowe, które jest niezgodne prawem, co spowodowało straty dla przedsiębiorcy. Sąd określił wysokość strat, którą Gmina musi ponieść.

Radca Prawny potwierdził, że o to dokładnie chodzi.

Wiceprzewodniczący Henryk Krawczyk zastanawia się w czym tkwi problem. Wskazał, że padały słowa, iż Wójt nie informował o niczym, lub było to zbyt późno. Wskazał, że Pani Wójt zwróciła się z tą informacją, która wywołała tak długą debatę. Wiceprzewodniczący powiedział, że gdyby Pani Wójt podjęła decyzję o tym, że należy się odwołać, to część zarzuciłaby, że ze świadomością przegrania naraziła Gminę na dodatkowe koszty.
W przypadku gdyby Pani Wójt postanowiła się nie odwoływać, również mogły by paść głosy niezrozumienia. Podsumował, że sądzi iż oprócz uchwał, Rada może wyrażać swoje stanowisko w rezolucjach i innych decyzjach, co należałoby sprawdzić w Statucie Gminy.

Pani Przewodnicząca poddała pod głosowanie wniosek formalny o zakończenie dyskusji, który Radni przyjęli następująco:

Za – 16

Przeciw – 0

Wstrzymało się – 1

Wniosek został przyjęty.

Informacja o składzie Rady Gminy Zabierzów w 2001 r. dostępna jest na stronie internetowej Urzędu Gminy Zabierzów.

Czy informowanie o spalaniu śmieci jest dobre?

Czy w kontekście ochrony środowiska, donoszenie na sąsiada o tym, że pali w piecu śmieci, informowanie odpowiednich służb o takim procederze jest dobre?

Każdy ma prawo się bronić. Powietrze to nasze wspólne dobro. To, co sadzi sąsiad i zbiera na swoim ogródku to jego sprawa, ale co wrzuca do pieca, jest już sprawą nas wszystkich. Powietrze nie zna płotów. Powstające przy spalaniu odpadów niebezpieczne związki trują innych. Skoro nie jest czymś moralnie złym powiadomienie policji o tym, że ktoś prowadzi samochód po spożyciu alkoholu, tak samo troską o dobro wspólne i bezpieczeństwo jest, gdy informujemy, że ktoś zanieczyszcza środowisko. Konieczna jest nie tyle prewencja, ale egzekucja tego, że co jest złe (…) Troska o środowisko to rodzaj miłości społecznej. Jak zatruwamy komuś życie, to przestajemy kochać bliźniego. Czytałem niedawno raport o zwiększonej liczbie zachorowań na nowotwory  na terenach, gdzie emisja szkodliwych związków jest szczególnie duża. Na takich terenach dzieci chorują częściej na nowotwory, szczególnie białaczkę. W kontekście tego raportu, spalanie odpadów to także łamanie przykazania “Nie zabijaj”.

Fragment wywiadu pt. Ksiądz Śpiewak: Spalanie śmieci to grzech!