Miesiąc: Październik 2016

Spotkania w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – dlaczego nie informuje się o ich celu?

Nikogo nie trzeba przekonywać, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego do bardzo ważna rzecz. Bardzo dobrze, że są organizowane spotkania w związku z planami jego zmiany.

W tych okolicznościach chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie, które budzą pewne wątpliwości w związku z zaplanowanymi spotkaniami w poszczególnych miejscowościach. Pokażę to na przykładzie informacji w Sołectwie Rudawa.

Po pierwsze, w zamieszczanych informacjach brak jest odpowiedniej informacji o celu spotkania. Cała informacja o spotkaniu jest następująca:

„Sołtys Wsi Rudawa zaprasza na spotkanie w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w Rudawie (świetlica wiejska – Rynek 2), które odbędzie się dnia 14.10.2016 r. w godzi. 17.15 – 19.00”.

Wydaje mi się, że jeżeli taka informacja jest już przekazywana, organizowane jest spotkanie, to warto w minimalnym zakresie poinformować mieszkańców czemu to spotkanie ma służyć. Przecież taka informacja umożliwiłaby chociażby odpowiednie przygotowanie się zainteresowanych mieszkańców do spotkania, czy też w ogóle rozsądne podjęcie decyzji, czy na to spotkanie warto w ogóle przyjść. Inna sprawa to kwestia szacunku do mieszkańców o poświęcanego przez nich czasu.

Po drugie, chciałbym zwrócić uwagę na termin spotkania – w przypadku Sołectwa Rudawa ma się ono odbyć 14 października (piątek). Informacja o nim na stronie internetowej Sołectwa Rudawa pojawiła się dopiero 11 października (wtorek). Z pewnością nie jest to okres w którym wszyscy mieszkańcy będą w stanie zmienić swoje plany i przyjść na spotkanie.

Dlaczego o tym piszę? Przede wszystkim dlatego, aby przy kolejnych spotkaniach tego rodzaju pamiętać o tym, aby mieszkańców w odpowiedni sposób informować o celu spotkania, a spotkanie organizować z odpowiednim wyprzedzeniem. Oczywiście jeżeli chcemy mieć rzeczywisty dialog z mieszkańcami, a nie chodzi tylko o „odfajkowanie”, że spotkanie takie odbyło się.

 

Obawy mieszkańców Zelkowa

„Dziennik Polski” pisze dzisiaj dzisiaj o obawach mieszkańców Zelowa w związku z projektem planu zagospodarowania przestrzennego:

Mieszkańcy przysiółka Gacki w Zelkowie obawiają się zabudowy terenów w ich wiosce z widokiem na Dolinę Kluczwody. Niektórzy mówią nawet, że boją się, aby budynki nie dotarły do samej doliny i obszarów cennych przyrodniczo Zelkowianie wskazują nowy projekt planu zagospodarowania przestrzennego, który jest wystawiony w Urzędzie Gminy Zabierzów do wglądu. Mówią, o zbyt dużym rozszerzaniu terenów budowlanych w kierunku doliny.
Więcej w artykule: Bój o widok za oknem.

„Pan Wicewójt przeprosił za niecelowe wprowadzenie w błąd i obiecał sprawdzić dokładnie tę informację”

Czy pamiętają Państwo jeszcze co w „Znad Rudawy” i w „Dzienniku Polskim” napisano o głośnej wypowiedzi radnej Doroty Kęsek?  To zapraszam do lektury tego dialogu z ostatniej sesji rady Gminy Zabierzów:

Pan Wicewójt odpowiedział, że działka jest własnością Gminy.

Radny Jacek Kozera zasugerował, że proponowana lokalizacja służebności jest najlepsza. Jeśli służebność zostałaby przeniesiona do granicy działki 1010/1, to wtedy cały teren się zmniejszy

Radny Edmund Dąbrowa poinformował, że działka 1010/2, o którą pytał Radny Jacek Kozera nie jest własnością Gminy.

Pan Wicewójt przeprosił za niecelowe wprowadzenie w błąd i obiecał sprawdzić dokładnie tę informację.

Źródło: Protokół Nr XXI/2016 z Sesji Rady Gminy Zabierzów z dnia 23.09.2016 r.

„Budowa nowej drogi startowej na lotnisku Kraków-Balice” – wniosek prezesa lotniska

Gmina Zabierzów otrzymała zawiadomienie od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska informujące o wszczęciu postępowania dotyczącego rozbudowania Balic. Wniosek zmierzający do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla „Budowy nowej drogi startowej na lotnisku Kraków-Balice” został złożony z 31 sierpnia 2016 r.

Pismo dostępne jest tutaj.

Prof. Michałowski: „Znane są też sytuacje, że w gminach czy miastach, w których władzę sprawuje ta sama osoba od długiego czasu, dochodzi do powstania mniejszej lub większej sitwy”

Prof. Stanisław Michałowski, o problemie wielokadencyjności:

Wielokadencyjna władza wpada, oczywiście, w rutynę. Uważa, że ma monopol na rację i nie potrzebuje żadnych podpowiedzi. Nie reaguje więc na opinię mieszkańców czy lokalnych organizacji, którzy chcieliby pewne sprawy rozwiązać inaczej niż ta władza. Znane są też sytuacje, że w gminach czy miastach, w których władzę sprawuje ta sama osoba od długiego czasu, dochodzi do powstania mniejszej lub większej sitwy.

– Wydaje się, że różnego rodzaju lokalne układy są największą zmorą i problemem zabetonowanego samorządu.

– Właśnie. Taka osoba tak już wrosła w lokalną społeczność, że trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie gminy czy miasta bez niej. Ludzie są do niej przyzwyczajeni. Wiedzą, że jak pójdą do wójta czy burmistrza, to wiele rzeczy da się załatwić. Nie mówię tu o sytuacjach korupcyjnych, które są jeszcze innym zjawiskiem, ale o tym, że nawet jeśli mamy konkurs na lokalnego urzędnika, to jego wynik z góry jest już przesądzony, bo w jakiś sposób komuś trzeba się odwdzięczyć.

– Tworzy się pewien układ oligarchiczny, który samorząd zmienia w karykaturę demokracji.

– Tak, może to prowadzić do pewnych patologii i pewnie takie sytuacje mają na poziomie samorządu miejsce. Tworzy się kasta urzędnicza, która bez względu na to, jak pracuje, jest nieusuwalna.

Źródło: Opinie. Prof. Stanisław Michałowski: Kadencyjność w samorządzie może ograniczyć patologie

„Działalność wydawnicza samorządów często ma na celu kreowanie odpowiedniego (pozytywnego zazwyczaj) wizerunku konkretnych osób, a niejednokrotnie także dyskredytację przeciwników politycznych”(interpelacja poselska nr 5693)

Kontynuując wątek mediów samorządowych, poniżej zamieszczam interpelację poselską posła Bartłomieja Stawiarskiego z 21 sierpnia 2016 r. (podkr. red.). A przed lekturą zapraszam do zapoznania się z informację o przebiegu ostatniej sesji Rady Gminy w Zabierzowie autorstwa „L. D. / W.Ś.” (Znad Rudawy, październik 2016 r., s. 4-5), gdzie czytamy m.in.:

radna D.K. takim wpisem „szkaluje gminę”, usiłuje stworzyć przeświadczenie, jakoby władze gminy nie dbają o jej rozwój i bezpieczeństwo, a jednocześnie kształtować negatywny wizerunek osobiście wójta gminy. To spotkało się z niezwykle emocjonalnym głosem radnej, której trudno było polemizować z argumentami, jakimi są pisma władz gminy, szczególnie wójta Elżbiety Burtan kierowane do władz kolei i wykonawców, by zapewnili oni właściwą organizację prac i bezpieczeństwo pieszym. „Wszyscy, bez względu na przynależność partyjną, którzy chcą gminie pomóc są jej przyjaciółmi ́- stwierdziła Elżbieta Burtan
Było już późno; mijała właśnie ósma godzina obrad, może dlatego zmęczenie prowadzącej sesję przewodniczącej Rady Gminy Marii Kwaśnik nie pozwoliło na skuteczne opanowanie emocjonalnego wystąpienia radnej Doroty Kęsek, do którego odnosili się też inni radni, wręcz z prośbą, by o sprawach tak ważnych jak bezpieczeństwo i czasowy brak komfortu komunikacyjnego w gminie, rozmawiać uczciwie bez emocji i pomówień.

 

Interpelacja nr 5693

do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ministra spraw wewnętrznych i administracji

w sprawie zmian legislacyjnych zmierzających do wykluczenia kreowania polityki lokalnych mediów przez przedstawicieli lokalnych władz samorządowych

Zgłaszający: Bartłomiej Stawiarski

Data wpływu: 21-08-2016

Szanowni Panowie Ministrowie,

w maju 2016 r. rzecznik praw obywatelskich wskazał, że wydawanie prasy przez lokalne samorządy w istocie stanowi poważne zagrożenie dla korzystania z wolności słowa. Powoduje także ograniczenie prawa dostępu obywateli do informacji publicznej. Adam Bodnar apelował do ministra spraw wewnętrznych i administracji w celu zmiany praktyki stosowanej przez wiele samorządów. Wydaje się, że decydujące znaczenie w kontekście ewentualnych zmian legislacyjnych powinno przypaść Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obecna sytuacja, w której np. wójt zarządzający gminą jednocześnie kreuje politykę lokalnych mediów stanowi jawne zaprzeczenie idei wolnej prasy, która w naturalny sposób powinna patrzeć władzy na ręce. Wskazuje się, że działalność wydawnicza samorządów często ma na celu kreowanie odpowiedniego (pozytywnego zazwyczaj) wizerunku konkretnych osób, a niejednokrotnie także dyskredytację przeciwników politycznych. Mechanizmy te uwidaczniają się szczególnie w okresach przedwyborczych. Praktycznie nieograniczone możliwości finansowe wydawnictw samorządowych stanowią wyraźne zaburzenie konkurencji względem mediów prywatnych, finansowanych nie z pieniędzy publicznych. Na niepokojącą tendencję wydawania gazet przez władze samorządowe zwraca uwagę wiele autorytetów, np. prof. Ireneusz Kamiński, sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Profesor wskazuje na konkretny przykład natury ekonomicznej. Jego zdaniem, jeśli na niewielkim lokalnym rynku będą funkcjonowały dwa tytuły, jeden przychylny wobec władzy a drugi krytyczny, to w znacznie lepszej sytuacji ekonomicznej będzie znajdował się ten przychylny władzy. Wydaje się, że niezbędna będzie więc w tym zakresie nowelizacja ustawy Prawo prasowe (Dz. U. z 1984 r. nr 5 poz. 24 ze zm.). Zapewne największym problemem będzie skuteczne uniemożliwienie obchodzenia regulacji w zakresie ograniczenia działalności wydawniczej samorządów, w tym problemy związane z mediami elektronicznymi.

W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:

1. Czy planowane są przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zmiany legislacyjne zmierzające do wykluczenia kreowania polityki lokalnych mediów przed przedstawicieli lokalnych władz samorządowych?

2. Czy wydawanie prasy lokalnej przez samorządy w chwili obecnej jest całkowicie legalne? Czy nie wystarczy odpowiednia reakcja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w oparciu o art. 8 ust. 1 ustawy Prawo prasowe, który stanowi, że wydawcą może być osoba fizyczna, prawna lub ułomna osoba prawna (więc nie dotyczy jednostek samorządu terytorialnego)?

Z poważaniem

Bartłomiej Stawiarski

Poseł na Sejm RP

Źródło: interpelacja poselska nr 5693.