Miesiąc: Marzec 2016

Witold Ślusarski pierwszym trenerem Adama Nawałki?

Jak wielu z nas wie w gminie, Witold Ślusarski jest człowiekiem wielu talentów (o niektórych z nich wiele razy pisałem w tym miejscu, np. we wpisie pt. przedwyborczy numer). Większość z nas ostatnio kojarzy go z gazetą  Znad Rudawy. Od wielu lat jest redaktorem. Mniej już osób pamięta, że przez wiele lat był dziennikarzem Radia Kraków, współpracował także z redakcjami wielu czasopism, napisał kilkanaście książek, pisał też scenariusze.

Okazuje się, że Witold Ślusarski odegrał też pewną rolę w początkach kariery Adama Nawałki. Choć oficjalnie nasz selekcjoner podaje, że swoją karierę piłkarską zaczynał w Wiśle Kraków, to Super Express podał, że jego pierwszym trenerem był Witold Ślusarski („jego pierwszy trener Witold Ślusarski„). Witold Ślusarski mówi tak: W latach 60. prowadziłem półkolonie dla dzieci. Na boisku Orląt Rudawa chłopaki grały mecze. Najlepszym zawodnikiem był Adaś Nawałka.

Pamiętajcie o tym przyszli biografowie Adama Nawałki. Bez półkolonii z Witoldem Ślusarskim biografia naszego selekcjonera nie będzie pełna.

„Certyfikat Europejski Rejestr Renomowanych” – czy warto było?

Jednym z certyfikatów przyznanych ostatnio Gminie Zabierzów jest „Certyfikat Europejski Rejestr Renomowanych”. W kwietniu 2013 r. czasopismo „Znad Rudawy” informowało:

W roku 2012 Europejskie Biuro COMPENDIUM LEX, będące na terenie Polski Administratorem i Organizatorem Programu Europejski Rejestr Renomowanych,
przeprowadziło badania sondażowe wśród mieszkańców nt. jakości życia w gminie
Zabierzów. Po analizie wyników badań oraz weryfikacji działalności, Gmina Zabierzów otrzymała Certyfikat potwierdzający wpis do Europejskiego Rejestru Renomowanych. „Program Europejski Rejestr Renomowanych promuje i wspiera jedynie te podmioty (przedsiębiorstwa i instytucje), które odznaczają się na tle innych szczególną solidnością i jakością, a także opierają swą działalność na zasadach etyki biznesowej”. – czytamy na stronie internetowej COMPENDIUM LEX.
Program ma na celu wspieranie przedsiębiorstw i instytucji, wzmocnienie pozytywnego wizerunku oraz wyróżnienie spośród konkurencji, a także zwiększenie liczby firm działających zgodnie z prawem oraz ze standardami europejskimi.
Certyfikat Euro Renoma to wyróżnienie oraz oznaka prestiżu. Jest on na bieżąco, całodobowo aktualizowany, co służy ciągłej weryfikacji jakości i wiarygodności danego podmiotu, a ponadto stanowi ważny element budowy trwałego zaufania do certyfikowanej instytucji i zapewnia najbardziej aktualną informację o danym podmiocie.
Informacja ta dostępna jest również na stronie internetowej gminy. Udział w tym programie jest oczywiście odpłatny.
Ile na prawdę wart jest ten certyfikat? W świetle tytułu artykułu opublikowanego w Gazecie Krakowskiej niezbyt wiele: Nowy Wiśnicz. Gmina chwali się certyfikatem, który można kupić. Nie jest to tekst odosobniony. Podobne wątpliwości przedstawiane są w innych artykułach:

W artykule opublikowanym w Gazecie Krakowskiej wskazuje się, że Nowy Wiśnicz taki certyfikat otrzymał, a ma on kłopoty z płatnościami wobec kontrahentów, a jego burmistrzowi prokuratura stawia poważne zarzuty. Gazeta Krakowska stawia sprawę wprost – te certyfikaty samorządy mogą po prostu kupić. Przy tym zakupie w żaden sposób nie jest sprawdzana wiarygodność firmy, uczciwość i przejrzystość. W ten sposób obok podmiotów, które zasługują na wyróżnienie, znajdują się też takie jak samorząd Nowego Wiśnicza.

W jednym ze wskazanych wyżej artykułów Elżbieta Bilewicz tak to ocenia:
Nie dziwi nawet fakt, że ktoś chce w ten sposób zarobić. Dziwi to, że znajdują się odbiorcy tego rodzaju pomysłów. Ci drudzy, nie dość, że płacą, to jeszcze muszą wypełnić szereg wniosków (ujawniając czasem także dane finansowe), w których udowadniają, że na pewno zasłużyli sobie na konkursowe trofeum.
AD 2016 na stronie podmiotu przyznającego ten certyfikat pojawia się taki komunikat:
AD 2016
Ile za ten certyfikat zapłaciła Gmina Zabierzów?
 

Przewodnicząca Maria Kwaśnik: „jest to bardzo zła praktyka (…), jak to się ma do prawa prasowego, że tekst drukuje się bez zgody autora, nie uzgadnia się w nim zmian, wprowadza się daleko idącą ingerencję, która wypacza sens publikacji”?

Maria Kwaśnik, przewodnicząca Rady Gminy Zabierzów, poinformowała, że (2014 r.):

z wielkim zaskoczeniem ale i konsternacją w kwietniowym numerze Znad Rudawy przeczytała list, który był jej autorstwa, który skierowała do mieszkańców Aleksandrowic i który to list został dostarczony mieszkańcom Aleksandrowic. Pani przewodnicząca wskazała, że list został opublikowany bez jej zgody, wiedzy i prośby i w wersji okaleczonej przez redakcję, bo pozbawionej meritum. (…) Pani przewodnicząca podała, że przeciw temu protestuje. Wskazała, że jest to bardzo zła praktyka i zapytała, jak to się ma do prawa prasowego, że tekst drukuje się bez zgody autora, nie uzgadnia się w nim zmian, wprowadza się daleko idącą ingerencję, która wypacza sens publikacji. Pani przewodnicząca wskazała, że zostały przekroczone tu normy obyczajowe i poprosiła o pisemną odpowiedź, mówiąc, że musi przekazać ją mieszkańcom na pytania:

– kto prosił o publikację listu jej autorstwa skierowanego do mieszkańców Aleksandrowic

– kto dostarczył tekst do redakcji Znad Rudawy – jeszcze raz podkreśliła, że ona go nie dostarczyła i wskazała, że należało ją zapytać, czy można go publikować

– dlaczego tekst został opublikowany i wprowadzono w nim daleko idące zmiany bez uzgodnienia z autorem.

Odpowiedź Redakcji została opublikowana w kolejnym numerze tego czasopisma (s. 8).

Zniewolony umysł

Żaden dziennikarz nie jest zdolny służyć tak dobrze jakiejś sprawie jak pisarz, który ma za sobą okres bezinteresownej literackiej pracy. (…) używał w swoich jadowitych artykułach, zwróconych przeciwko (…), całej swojej znajomości pisarskiego rzemiosła. Patrząc na twarz tego szanowanego nihilisty myślałem o tym, jak bardzo wszelkie pisarstwo jest równią pochyłą i ile wysiłku musi zawsze dokonywać pisarz, aby nie ześlizgnąć się ku temu, co jest łatwiejsze. (…), choć podawał w wątpliwość wszelkie imperatywy wewnętrzne w człowieku, był w swoich opowiadaniach (…) prawdziwym pisarzem: niczego nie podrabiał, nikomu nie pragnął dogodzić. Później wprowadził jedno ziarnko polityki, a to ziarnko sprawiło, że jak roztwór krystalizuje się, tak wszystko, co odtąd pisał, stało się już jednoznaczne i stereotypowe. (…) Istotna różnica pomiędzy wielkimi pisarzami, krytykującymi instytucje polityczne ich czasów, a ludźmi typu (…) polegała, jak się zdaje, na całkowitym nonkonformiźmie tych dawnych: działali wbrew swemu otoczeniu, podczas gdy (…) wodząc piórem po papierze już łowił uchem oklaski partyjnych kolegów.

Czesław Miłosz, Zniewolony umysł

„Już przed drugą wojną światową zamiast oblewać wodą swoją dziewczynę wiadrem wody, chłopak kropił ją wodą kwiatową”

Poniedziałek Wielkanocny – zwany „Śmigustem” lub niekiedy „Lanym Poniedziałkiem” to był „żywioł wszystkim młodych. Kto długo spał, to dostawał porcję wody jeszcze w łóżku. Gonitwa zaczynała się od rana; z konewkami, wiadrami, garnkami, z sikawkami robionymi z wydrążonych gałązek dzikiego bzu. Najbardziej narażone były dziewczęta. Czasami nawet wrzucali dziewczynę do rzeki. Zwykle za ładnymi dziewczynami chłopaki bardziej podglądali; dziewczyny chciały być polane”. Odwzajemniały się też częstokroć chłopakom, oblewając wchodzących do sieni. Czasami formy „śmigustu” przekraczały dozwolone granice i zdarzały się nieszczęśliwe wypadki. Wpłynęło to na załamanie się tak spontanicznie wyrażanego zwyczaju, który nabrał cech raczej symbolicznych. Już przed drugą wojną światową zamiast oblewać wodą swoją dziewczynę wiadrem wody, chłopak kropił ją wodą kwiatową. Ta właśnie forma „śmigustu” modna jest do dzisiaj. Wodą oblewają się wzajemnie już tylko dzieci.

Źródło: K.Kwaśniewicz, Zwyczaje doroczne, [w:] Wieś Rudawa i okolice, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, DLXXXVI, Prace Etnograficzne, z. 12.

Panie Wicewójcie, czy Rudawa leży 50 km od granicy Państwa?

W opracowaniu pt. PROGNOZA ODDZIAŁYWANIA NA ŚRODOWISKO DLA PROJEKTU ZMIANY MIEJSCOWEGO PLANU ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO GMINY
ZABIERZÓW W ZAKRESIE DZIAŁEK EWIDENCYJNYCH NR 5/3, 6/2, 8/38 W RUDAWIE (autorzy: Bartłomiej Stawarz – obecny wicewójt i Maciej Klara) znajduje się takie stwierdzenie:

Obszar objęty planem miejscowym położony jest w odległości ok. 50 km od najbliższej granicy Państwa, a projektowane przeznaczenia nie będą miały ponadmiejscowego zasięgu oddziaływania.

Panie Wójcie, czy Rudawa leży 50 km od granicy naszego Państwa?

Powyższy dokument dostępny jest na stronie: bip.malopolska.pl/pobierz/1077987.html

Nowy wicewójt, stare problemy (plan w Rudawie)

Mieszkańcy Rudawy od kilku miesięcy protestują przeciwko planowanym w ich miejscowości inwestycjom w zakresie gospodarki odpadami. Formalną realizację tych przedsięwzięć umożliwia uchwała Rady Gminy Zabierzów, którą zmieniono pod koniec 2014 r. plan zagospodarowania przestrzennego dla położonych w Rudawie działek nr 5/3, 6/2, 8/38.

Zgodnie z uchwałą na działkach tych wyznacza się tereny infrastruktury technicznej – gospodarowanie odpadami dla których ustalono przeznaczenie: tereny obiektów i urządzeń infrastruktury technicznej z zakresu gospodarowania odpadami, tj. zbiórki, przetwarzania i unieszkodliwiania odpadów, wraz z urządzeniami budowlanymi i uzbrojeniem terenu niezbędnym do ich funkcjonowania. Co najważniejsze, i co wywołuje największe protesty, ustalono zakaz realizacji przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko, ale z wyjątkiem:
1) stacji demontażu pojazdów w rozumieniu przepisów odrębnych dotyczących recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji oraz miejsc przetwarzania pojazdów;
2) instalacji do odzysku lub unieszkodliwiania odpadów w tym odpadów niebezpiecznych.

Mieszkańcy domagają się zmiany planu w tym zakresie (zob. m.in. uchwałę zebrania wiejskiego).

Wskazana wyżej uchwała zawiera załącznik: „rysunek zmiany planu w skali 1:2000”. Na załączniku tym jako główny projektant został wskazany: „mgr inż. arch. Bartłomiej Stawarz” (treść: „rysunek zmiany planu”).

Zarządzeniem z nr 46/2016 wójt Gminy Zabierzów powołała Bartłomieja Stawarza na stanowisko Zastępcy Wójta Gminy Zabierzów.

”Kto pierwszy leciał do wody, do strumyka, to nie będzie miał wrzodów cały rok”

Wielki Piątek – Przed wschodem słońca należało w myśl tradycyjnego zwyczaju obmyć się w wodzie bieżącej, rzece lub strumieniu. Przestrzegali tego i starsi, i młodsi. Nie należało się przy tym ociągać, bo ”kto pierwszy leciał do wody, do strumyka, to nie będzie miał wrzodów cały rok”. Wierzono, że prócz zabezpieczenia przed wrzodami kąpiel taka zapewni zdrowie i urodę oraz że woda zmyje wtedy wszelkie troski i zmartwienia. Do pierwszej wojny światowej zwyczaj ten był powszechnie praktykowany, do drugiej – zdarzał się sporadycznie, obecnie został zarzucony.

Źródło: K.Kwaśniewicz, Zwyczaje doroczne, [w:] Wieś Rudawa i okolice, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, DLXXXVI, Prace Etnograficzne, z. 12.